Wiadomości z iPhone’a do sądu na Windowsie
Kiedy potrzebujesz wiadomości do sprawy o opiekę, sporu z wynajmującym albo konfliktu w pracy, pierwszy odruch jest zawsze ten sam: robisz zrzuty ekranu. To działa, ale daje najsłabszą wersję dowodu, który masz w ręku.
Dlaczego zrzuty ekranu łatwo podważyć
Zrzut ekranu to zdjęcie tego, co akurat było widać. Stąd trzy kłopoty:
- Nie widać, kiedy przyszły wiadomości. iOS pokazuje godzinę tylko przy niektórych. Na zrzucie dziesięciu wiadomości bywa jedna godzina albo żadna.
- Widać, że coś wybrałeś. Bo wybrałeś. Pierwsze pytanie drugiej strony brzmi: a co było zaraz nad i zaraz pod tym fragmentem?
- Nie da się w tym szukać. Pięćdziesięciu obrazków nie przeszukasz, nie ponumerujesz i nie zacytujesz po stronie.
Nie znaczy to, że sąd zrzutów nie przyjmie. Znaczy tylko, że łatwo je zakwestionować, a to zwykle kosztuje więcej niż przygotowanie porządnego dokumentu.
Co działa lepiej
Mocniejszy jest dokument zrobiony wprost z bazy wiadomości, czyli z pliku, który telefon sam zapisuje przy kopii zapasowej. Wtedy masz:
- wszystkie wiadomości z wątku, po kolei, także te niewygodne
- datę i godzinę przy każdej z nich, co do sekundy
- zdjęcia i załączniki w miejscu, w którym padły, a nie opisane słownie
- tekst, który da się zaznaczyć, przeszukać i zacytować po numerze strony
- stronę tytułową z tym, kto rozmawiał i jakiego okresu dotyczy zapis
Jak to zrobić na Windowsie
- Zrób kopię zapasową na komputerze. Zainstaluj aplikację Apple Devices ze Sklepu Microsoft, podłącz telefon i wybierz kopię na tym komputerze. Na razie zostaw odznaczoną opcję „Szyfruj lokalną kopię zapasową”.
- Otwórz kopię programem do eksportu. ChatExport czyta folder z kopią wprost, więc telefon nie będzie już potrzebny.
- Wybierz rozmowę i okres. Nie zawężaj go za mocno. Cały wątek z kontekstem broni się lepiej niż starannie dobrany fragment.
- Zapisz jako PDF. Jeśli dokument idzie do akt, wybierz układ formalny, czarno-biały, zamiast tego z dymkami.
Zapisz sumę kontrolną
Po zakończeniu ChatExport pokazuje sumę kontrolną SHA256, czyli krótki kod wyliczony z gotowego pliku. Zmienia się, gdy w dokumencie ruszy się choćby jeden znak. Zapisz go w notatkach razem z datą eksportu. Gdyby ktoś później sugerował, że plik był poprawiany, tym kodem pokażesz, że nie był.
Jedno zastrzeżenie
Żaden program nie obieca, że sąd przyjmie konkretny dokument. Zasady bywają różne, a to, skąd masz te wiadomości, waży czasem więcej niż ich format. O wymagania w Twojej sprawie zapytaj prawnika. Od Ciebie zależy jedno: czy przyniesiesz kompletny zapis z datami i sumą kontrolną, czy folder pełen zrzutów ekranu. I ta część jest naprawdę prosta.